strona główna

   wchm.art.pl

   markowa.art.pl

   rowery.homa.pl

   

 

        W październiku 2001 roku stałem się posiadaczem profesjonalnego wirtualnego serwera. Stało się to za sprawą szczodrobliwości Zarządu ATCOM S.A. w Warszawie, któremu za ów podarek składam serdeczne podziękowania. Od razu w umyśle mym zrodziło się pytanie: czym wypełnić przestrzeń dyskową serwera, co powiedzieć za pośrednictwem globalnej pajęczyny światu? Deliberacje takowe postanowiłem niezwłocznie przelać na na serwer. Przybrały one postać następującą:

        Dał mi Prezes serwer w darze.
        Co z nim zrobię - nie wiem jeszcze...
        Mózg nabrzmiewa mi od marzeń,
        Ciało me przechodzą dreszcze.

        Czym wypełnić cyberprzestrzeń?
        Jak ten serwer wykorzystać?
        Czego w necie nie ma jeszcze?
        Czy na wszystko mogę przystać?

        Stworzyć serwis o kulturze?
        (wszak się na tym trochę znam)
        Wkleić zdjęcia o naturze,
        Czy też zdjęcia gołych dam?

        A może opisać siebie:
        Swój życiorys, swoje fotki?
        Czas pokaże... Dziś dla Ciebie
        Mam powyższe cztery zwrotki.

        Moje literackie wypociny egzystowały samotnie i bez nijakiego kształtu przez ponad miesiąc. Potrzebowałem bowiem nieco czasu na zwerbalizowanie i sformalizowanie części obserwacji i refleksji dotyczących pierwszego z tematów, jakie chcę zaprezentować. Najpierw jednak, Szanowny Internauto, chciałbym słów kilka poświęcić witrynie internetowej, jako formie przekazu. I tutaj pewnie Cię zaskoczę, gdyż będę mówić o rzeczach zupełnie oderwanych od wirtualnej rzeczywistości. Proszę jednak o kredyt zaufania i założenie, iż skoro autor witryny ma swoje lata i jakieś tam wykształcenie, to ma również pojęcie o konstrukcji rozprawki i o możliwości zastosowania paraboli w celu klarowniejszego przedstawienia tezy.

        Storczyki (orchidales) to rośliny niezwykle barwne i pachnące. Ich kwiaty, pomimo różnych kształtów, zawsze składają się z sześciu płatków, ułożonych w dwóch okółkach, po trzy płatki w każdym. Spośród listków okółka wewnętrznego wyróżniamy dolny, odmienny od pozostałych dwóch, nazywany "warżką" (labellum), stanowiący "lądowisko" dla odwiedzających storczyk owadów. Te zaś są wabione przez rośliny niezwykle wyrafinowanymi metodami. Pierwszym z nich jest pokrycie warżki różnymi plamkami i liniami, co stanowi "drogowskaz" dla owadów poszukujących nektaru. Inne storczyki "zapraszają" owady do wnętrza kwiatu za sprawą kuszenia ich wonnymi substancjami. Po co? We wnętrzu kwiatu znajdują się dwa pręciki zrośnięte ze słupkiem w tzw. prętosłup. Powstające w pręcikach ziarna pyłku nie tworzą sypkiego proszku, lecz są sklejone w jeden pakiecik, który umieszczony jest tak, aby przykleił się do głowy lub tułowia odwiedzającego kwiat owada. Pakiecik ów (zwany też pyłkowinami) przenoszony jest przez nieświadomego niczego owada na następny kwiat, gdzie przykleja się z kolei do znamienia słupka. Niektóre gatunki, za sprawą istniejących w ich wnętrzu dodatkowych urządzeń, dopuszczają do wnętrza kwiatu tylko owady o odpowiednich rozmiarach. Odpowiednich, to znaczy na tyle dużych, aby musiały one dotknąć "czekającego na nie" pakiecika pyłku, a w następnym kwiecie - znamienia słupka. Są też storczyki wabiące owady... innymi owadami, a dokładnie częściami kwiatu ukształtowanymi tak, że do złudzenia przypominają samice niektórych gatunków pszczół, trzmieli czy much. Samce tych owadów siadając na kwiatach próbują odbyć akt kopulacji i przedłużyć trwanie własnego gatunku. Jednak wymyślne "oszustwo" storczyka sprawia, iż akt ten służy nie owadom, lecz roślinie1).

        Cały ten wywód botaniczny był mi potrzebny dla przedstawienia formy (kwiatu) podporządkowanej celowi nadrzędnemu (zapyleniu). O tym, iż dostosowanie formy do treści zyskało w tym przypadku optymalne proporcje, świadczy obecność storczyków od tysięcy lat we florze wszystkich kontynentów.
        I teraz możemy powrócić do internetu... Pytanie brzmi: czy zależności forma - treść - cel są w globalnej pajęczynie równie perfekcyjnie wyważone jak u storczyków? Na początku ustalmy pojęcia: formą (formą przekazu) będzie dla nas internet, za treść przyjmiemy informację, zaś za cel nadrzędny - przekaz tejże z wszelkimi jego przymiotami.

        Nie ulega wątpliwości, iż pojawieniu, a następnie upowszechnieniu internetu towarzyszy powstanie nowej ery w continuum rodzaju ludzkiego. Po okresie rolniczej i przemysłowej działalności człowieka nastał etap społeczeństwa informacyjnego (homo informaticus). Obecnie informacja jest generatorem jak i produktem wszystkich form ludzkiej działalności. Trudno jednak z całą pewnością odpowiedzieć na pytanie, czy zapotrzebowanie na szybki i powszechnie dostępny transfer informacji spowodowało powstanie Internetu, czy też było odwrotnie - Internet sprawił, iż informacja stała się dobrem dostępnym dla milionów, zmieniającym dotychczasowe ograniczenia czasu i przestrzeni. Temat ten jednak zostawmy historykom Internetu...2) Dziś z każdym dniem przybywają tysiące witryn firm, organizacji, jak również takich, jaką właśnie oglądasz. Portale internetowe stanowi medium, które odbiera część czytelników codziennych gazet i tygodników. Pięćsetletnia technologia druku, mimo iż ciągle powszechna, na naszych oczach odchodzi do przeszłości. Dzieje się tak pomimo, iż portale (mamy w Polsce kilka takich przykładów) nie przynoszą takich zysków z reklam, jakie pierwotnie zakładano. Co zatem sprawia, iż każdy (roztropny i idący z duchem czasów) obywatel lub instytucja chce stać się uczestnikiem globalnej sieci?
        1) Jak dotąd (poza nielicznymi wyjątkami) dostęp do stron jest bezpłatny3). Należy jednak pamiętać o dwóch grupach nadawców w Internecie. Pierwszą są instytuty badawcze, portale specjalistyczne, itp., które ponoszą wydatki na przygotowanie informacji bieżących oraz na archiwizację historycznych publikacji. Drugą grupę stanowią strony firm, będące odpowiednikiem wydawanych drukiem folderów. Należy je zaklasyfikować do grupy materiałów reklamowych, gdzie informacja "zabiega" o klienta (w wyżej opisanym przypadku było odwrotnie). Do grupy tej należy zaliczyć również tzw. strony domowe, poświęcone życiu lub hobby ludzi takich jak ja. Autorzy takich stron są niezwykle kontenci, kiedy znajdzie się ktoś taki jak Ty, kto zechce poświęcić swój czas na zapoznanie się z treścią takiej strony.
        2) Zarówno gazety, jak też programy radiowe i telewizyjne, docierają od odbiorców na określonym terytorium. Jest ono ograniczone bądź poprzez geograficznie zdefiniowane grono adresatów (gazety i programy lokalne) bądź poprzez zasięg nadajnika czy też fizyczne możliwości sprawnego i taniego kolportażu prasy. W Internecie ów problem nie występuje. Nawet internetowa wersja lokalnej gazety z natury rzeczy posiada zasięg globalny.
        3) Kolejność występowania audycji radiowych i programów telewizyjnych zależna jest od tzw. ramówki programu. Jeśli nie usiądziemy przed telewizorem o godz. 16, to programu emitowanego o tej porze już zobaczyć nie zdołamy (przy założeniu, iż emisja programu nie jest powtarzana oraz że nie używamy magnetowidu). Internet jest "ponadczasowy". Najświeższe wydarzenia można śledzić na stronach portali informacyjnych całą dobę. Do tego coraz powszechniejsze staje się wspomniane już udostępnianie zróżnicowanych tematycznie internetowych archiwów. Istotną różnicą jest również czas potrzebny na zaistnienie informacji w medium. Podczas gdy edycja artykułów do codziennych gazet kończy się na kilka godzin godzin przed ich drukiem, w Internecie można spotkać bądź bezpośrednie przekazy wydarzeń bądź ich ciągle aktualizowane opisy.
        4) Nie wiem jak Ciebie, Szanowny Internauto, ale mnie nie stać na założenie własnej radiostacji, czy wydawanie własnej gazety. Chodzi tu nie tylko o zasobność mego portale, lecz przede wszystkim o czas i zmysł organizatorski niezbędny przy realizacji tego typu przedsięwzięcia. Poza tym - nie mam światu aż tyle do powiedzenia, by samodzielnie tworzyć tego typu medium. Zapewne też nie znalazłby się nikt, kto zechciałby ów tekst opublikować, chyba że na zasadzie artykułu (przeze mnie) sponsorowanego. Posiadając własną stronę nie dość, że mogę pisać (nie tylko pisać) o czym zechcę, to jeszcze, z natury rzeczy, jest to informacja o zasięgu globalnym. Nie można przecież wykluczyć, że jakiś internauta z Zimbabwe wskoczył właśnie na bambus ze swoim laptopem i ogląda moją stronę. Ale o zasięgu już była mowa... W tym punkcie chciałbym zaakcentować kwestię swobody i wolności - poprzez swoją stronę mogę mówić to, co chcę i każdy, kto chce, może się o tym dowiedzieć. Jeden z moich znajomych twierdzi, iż wkrótce doczekamy czasów, gdy każdy człowiek od chwili narodzin będzie miał przypisane własne konto pocztowe i przestrzeń na serwerze. Nie chodzi przy tym wyłącznie o to, iż konto takie będzie niezbędne do normalnego funkcjonowania i realizacji takich powinności, jak już dziś stosowane elektroniczne rozliczanie z ZUSem. Chodzi zaś o to, iż konto pocztowe i strona WWW czynią zadość gwarantowanej nam konstytucyjnie wolności głoszenia poglądów i przekazu informacji4). Zapewne jest to wizja bardzo futurystyczna, ale nie można wykluczyć wprowadzenia takiej noweli do Konstytucji, czy też zapisu w Kodeksie Cywilnym, gdzie będzie wprost mowa o "niezbywalnym prawie każdego człowieka do posiadania elektronicznego konta pocztowego..." Rozmarzyłem się...
        5) By przeczytać artykuł poruszający ważny dla nas temat należy bądź czekać, aż zostanie on opublikowany w specjalistycznym periodyku, bądź też znaleźć go w spisie tematów poruszonych w numerach archiwalnych, a następnie zamówić stosowny egzemplarz pisma. Nie można wykluczyć, iż wydawnictwo zamiast wysyłki takiego egzemplarza zaproponuje nam skorzystanie z internetowego archiwum. Nie tu jednak należy upatrywać atutów Internetu w porównaniu z "papierem i eterem". Objawia się ona przede wszystkim w samym sposobie wyszukiwania informacji. Dzięki wyszukiwarkom internetowym, od momentu zidentyfikowania u siebie potrzeby posiadania informacji, do chwili jej otrzymania, dzielą nas zaledwie sekundy. Ponadto, w zależności od sprecyzowanego pola wyszukiwania, penetrować możemy zasoby serwerów całego świata!
        O walorach internetu można mówić jeszcze długo. Jak dotąd zaledwie lekko zasygnalizowałem kwestię interaktywności i multimedialności, a nie wspomniałem np. o "ekologiczności" internetu. Przecież do nadawania i odbierania informacji drogą elektroniczną potrzeba stosunkowo mało energii (z uwzględnieniem szybkości i bogactwa przekazu), że o ochronie lasów (ich wycinanie towarzyszy produkcji papieru) nie wspomnę. Nie istnieje w tym wypadku również problem recyclingu niepotrzebnych informacji. Wprawdzie niepotrzebnych plików nie można przerobić na papier toaletowy (jak przeczytanych gazet), ale trudno to uznać za istotny mankament. Myślę, iż wszystkie walory internetu, jakie wyżej opisałem, są wystarczające dla zajęcia stanowiska wobec wysuniętej na wstępie tezy...
        Od czasów, gdy człowiek począł dokonywać działań, które pozwoliły go później określić mianem homo sapiens, systematycznie w jego życiu wzrasta rola, jaką odgrywa komunikacja i informacja. Procesowi temu towarzyszy nieustanna ewolucja środków przekazu, a jednym z ostatnich jej ogniw jest właśnie Internet. Trudno sobie wyobrazić medium lepiej odzwierciedlające ducha naszych czasów: demokratyczne, globalne, szybkie, tanie, multimedialne, etc. Zauważyć przy tym należy, iż Internet raczej nie wyeliminuje dotychczasowych form przekazu informacji. Powiem więcej - Internet korzysta z mediów wynalezionych w I połowie XX wieku i je upowszechnia, zatracając zarazem swoją tożsamość (a może właśnie tym się ona przejawia?). O ile bowiem w chwili pojawienia się pierwszych witryn i kont pocztowych można było mówić o immanentnych jego właściwościach, o tyle dzisiaj wchłania on media, z którymi dotąd "konkurował". Mam tu na myśli coraz powszechniejsze nadawanie przez rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne swych programów nie tylko w eterze, lecz również na stronach WWW. Ponadto Internet korzysta z przetartych już szlaków, gdyż dociera do nas poprzez kabel telefoniczny, fale radiowe, telewizję kablową, a ostatnio nawet poprzez sieć elektryczną. Jest zatem medium, które nie posiada sobie właściwej infrastruktury, lecz wykazuje się niesamowitym "zmysłem" dostosowawczym i pojawia się tam, gdzie nikt pierwotnie nie zakładał jego istnienia. Nie zdziwię się, gdy za jakiś czas Internet "popłynie" poprzez wodociąg... Internet jest elastyczny i potrafi się dostosować do otaczającego go świata. Jeśli zacząłem ów wywód od storczyków, to właśnie dlatego, by zaakcentować ową biologiczną, aczkolwiek nieobcą światu nowych technologii prawidłowość.

        Rozpoczynając pisanie tego tekstu z góry określiłem jego rozmiary, które właśnie przekraczam... Rozważania na temat internetu, jako formy przekazu miały być zaledwie wstępem do rozmyślań o formach i technikach tworzenia witryny internetowej... Nie będę ukrywać, iż liczę na sporą oglądalność tej witryny. Wprawdzie jako słowa kluczowe do wyszukiwarek podałem wyrazy mało popularne (np. "chór" czy też "skansen"), ale jeśli ktoś szuka interesujących go zagadnień na podstawie wyszukiwarek treści, to... No właśnie - to wtedy osoba taka wpisując hasło związane z erotyką (a jak twierdzą badacze, jest to problematyka najchętniej zgłębiana przez internautów) również może trafić na moją stronę. Wszystkim tym, których żądz dotąd nie rozpaliłem, przypominam: w trzeciej zwrotce wierszyka jest mowa o nagich niewiastach, zaś życiu seksualnemu (to co, że storczyków) poświęcam cały akapit :-)

Warszawa, listopad 2001

___________________

    1) Zainteresowanych storczykami odsyłam pod adres www.storczyki.org.pl oraz www.salamandra.org.pl.
    2) Przyznać muszę, iż nie wiem, a ciekaw jestem, czy "historia Internetu" wyłoniła się już jako autonomiczna dyscyplina naukowa, jak np. "historia filozofii" czy też "historia muzyki"?
    3) Pomijam w tym miejscu koszt połączenia z Internetem, który brany pod uwagę w sposób istotny mógłby zmienić sens niektórych fragmentów tego tekstu.
    4) Konstytucja RP z 2 kwietnia 1997 roku: "Art. 49. Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony. Art. 54. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej."

 

 

     
| góra strony |
Copyright © by Mateusz Homa 2001 - 2005